czwartek, 27 lutego 2014

Nowy doręczyciel

Tak, wiem, że wszystkie blogi prawnicze w Polsce już o tym pisały, a ja zostałem na samym końcu, ale to celowe działanie - chciałem przed skomentowaniem tej sytuacji poczekać troszkę, żeby przekonać się, jak ona działa. Chciałem dać jej jej szanse, bo domyślam się, że w przypadku podpisania umowy 15 grudnia, trudno od 1 stycznia z pełnym impetem rozpocząć świadczenie tak skomplikowanych usług, chciałem...

... ale nie wyszło. Minęły już dwa miesiące, a Polska Grupa Pocztowa S.A. (nowy operator pocztowy, który wygrał przetarg na doręczanie korespondencji sądowej, dlatego też - zamiast Poczty Polskiej S.A. - od 1 stycznia 2014 r. ją doręcza) nadal nie umie sobie poradzić tak, jak należy z korespondencją sądową. Mi za to przybyła nowa rozrywka - co tydzień w piątek przypominam sobie wszystkie listy, które dostałem w danym tygodniu od sądów przez PGP i typuję jeden, co do którego jakość doręczenia zirytowała mnie najbardziej (bo co do zasady ani jeden nie został dobrze doręczony) i składam reklamację. Centrala PGP już mnie pewnie nienawidzi :)

Ale ad meritum. Co robi źle PGP? Po kolei:
 - terminy doręczeń: list polecony ekonomiczny mają obowiązek doręczyć w tak zwanym standardzie D+3, a więc najpóźniej na trzeci dzień roboczy po jego nadaniu, zdarza im się to może w co czwartej przesyłce;
 - stan fizyczny przesyłki: czy tylko mi zdarza się dostać list zgięty na pół i cały ociekający wręcz wodą (mam nadzieję, że to woda...)?
 - sposób awizacji: o ile - w przeciwieństwie do PP - o PGP nie można powiedzieć, że zostawiają awizo, kiedy ktoś jest u adresata (z informacji medialnych wiadomi, że doręczyciele PGP i InPostu - podwykonawcy tego pierwszego - dostają wyższe wynagrodzenie za doręczenie bezpośrednio adresatowi), o tyle denerwuje mnie fakt wypisywania awiza na 15 dni, a nie na 7 dni do przodu. Z reklamacji dowiedziałem się, że "to tak tylko informacyjnie". Na zarzut, że takie działanie narusza art. 139 § 1 k.p.c., pani z działu reklamacji nie potrafiła mi sensownie odpowiedzieć;
 - brak drugiego awiza: no bo po co? Można by zadać takie pytanie, przecież jest jedno awizo. Odpowiedź jest jednak prosta: bo Skarb Państwa płaci PGP, żeby awizował dwukrotnie;
 - POKi: to temat na osobną historię - niekompetentni wydający (raz musiałem zrobić pani z POK instrukcję wypełniania zwrotki). Bardziej jednak denerwuje mnie to, że spora ich część po prostu nie awizuje, a więc mam kilka kiosków oznaczonych symbolem ("Punkt Awizo") dosłownie 200 m od siebie, a jeżdżę do SKOKu niemal 2,5 km.

Dotychczas powtarzałem jak mantrę: "mam nadzieję, że PGP i InPost szybko zrobią porządek ze swoimi doręczeniami". Czas chyba zmienić ton na: "mam nadzieję, że Ministerstwo Sprawiedliwości szybko zrobi porządek z PGP i InPostem".

piątek, 7 lutego 2014

Opłata stosunkowa od świadczenia spełnionego bezpośrednio wierzycielowi

Wyobraźmy sobie sytuację (dość częstą zresztą), że dłużnik dostaje od komornika zawiadomienie o wszczęciu egzekucji, po czym spłaca całość wierzytelności, co do grosika, bezpośrednio wierzycielowi. Ten oczywiście (jeśli jest względnie uczciwy/nie chce kłopotów), informuje o tym komornika i wnosi o umorzenie egzekucji. Komornik, stosownie do art. 825 pkt 1 k.p.c., nie ma wyboru i postępowanie umorzyć musi. Ustala też koszty postępowania, obciążając nimi dłużnika. Na koszty te składa się korespondencja, koszty zapytań i... opłata stosunkowa w wysokości 5% roszczenia, które komornik miał wyegzekwować. Reguluje to art. 49 ust. 2 ustawy o komornikach sądowych i egzekucji:

W sprawach o egzekucję świadczeń pieniężnych w przypadku umorzenia postępowania egzekucyjnego na wniosek wierzyciela oraz na podstawie art. 823 Kodeksu postępowania cywilnego komornik pobiera od dłużnika opłatę stosunkową w wysokości 5% wartości świadczenia pozostałego do wyegzekwowania, jednak nie niższej niż 1/10 i nie wyższej niż dziesięciokrotna wysokość przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego.

Czy tak to działa? Prawie każdy prawnik (a już na pewno prawie każdy komornik) odpowie, że tak. I ja byłem pewny, że tak, dopóki nie przeczytałem tego


Czy to wypociny domorosłego prawnika, który nie ma pojęcia o egzekucji? Cały problem w tym, że nie. To fragment... uzasadnienia postanowienia Sądu Rejonowego wydanego na skutek skargi dłużników na czynności komornika. Z początku, gdy dostałem zadanie napisania zażalenia na to postanowienie, ze śmiechem stwierdziłem, że SR troszkę się chyba wygłupił. Gdzie tu jakakolwiek argumentacja? I jacy to komentatorzy piszą takie bzdury?

Mina mi zrzedła, gdy wszedłem na lexa, aby upewnić się w swoich przekonaniach. Art. 49 u.k.s.e. ma w systemie (a bynajmniej w mojej, niekoniecznie najbogatszej, wersji) dwa komentarze: dra (a przy tym Komornika Sądowego) Jarosława Świeczkowskiego i Komornika Mariusza Bieżuńskiego do spółki z radcą prawnym Pawłem Bieżuńskim. O ile w pierwszym z nich stoi zdecydowanie:
Przez "wyegzekwowane świadczenie", o którym mowa w art. 49 ust. 1 u.k.s.e., należy rozumieć wyłącznie świadczenie wyegzekwowane przez komornika (...) wyegzekwowanym świadczeniem nie jest świadczenie spełnione do rąk wierzyciela. W takim przypadku dalsze prowadzenie egzekucji jest bezprzedmiotowe i w takim przypadku zaspokojony wierzyciel winien złożyć wniosek o umorzenie postępowania egzekucyjnego na podstawie art. 825 pkt 1 k.p.c. Podstawą ustalenia przez komornika opłaty stosunkowej będzie w takiej sytuacji art. 49 ust. 2 u.k.s.e.
o tyle drugi - o dziwo - wskazuje:
Pozostaje problem, jak postąpić w sytuacji, gdy wniosek wierzyciela o umorzenie postępowania jest następstwem uiszczenia przez dłużnika - w toku postępowania egzekucyjnego - należności bezpośrednio do rąk wierzyciela. Artykuł 49 ust. 2 nie rozstrzyga, czy w takiej sytuacji świadczenie uiszczone przez dłużnika bezpośrednio wierzycielowi traktować jako kwotę wyegzekwowaną, czy pozostałą do wyegzekwowania. Naszym zdaniem świadczenie uiszczone przez dłużnika bezpośrednio do rąk wierzyciela w toku postępowania egzekucyjnego należy traktować jako świadczenie wyegzekwowane i pobierać od niego opłatę w wysokości 15%, niezależnie od tego, czy wskutek takiej wpłaty wierzyciel złożył wniosek o umorzenie postępowania (co jest obowiązkiem wierzyciela w sytuacji, gdy dłużnik uiścił należność w całości), czy też nie (np. gdy dłużnik uiścił tylko część świadczenia do rąk wierzyciela). Opłata 5% powinna być pobierana tylko od tej części świadczenia, której wierzyciel nie otrzymał i z której dochodzenia od dłużnika w danym postępowaniu egzekucyjnym zrezygnował, składając wniosek o umorzenie.

Problem spory, bo czasem różnica pomiędzy 5%, a 15% wynosi przecież kilka/kilkanaście tysięcy złotych. Spory na tyle, że Sąd Okręgowy w Tarnowie zadał w 2009 r. pytanie prawne w tej sprawie Sądowi Najwyższemu, ten zaś stwierdził w uchwale z 29 października 2009 r. (III CZP 82/09):
W przypadku umorzenia postępowania egzekucyjnego na wniosek wierzyciela po zawiadomieniu dłużnika o wszczęciu egzekucji, od świadczenia spełnionego przez dłużnika bezpośrednio wierzycielowi, komornik pobiera opłatę określoną w art. 49 ust. 2 zdanie pierwsze ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o komornikach sądowych i egzekucji (jedn. tekst: Dz.U. z 2006 r. Nr 167, poz. 1191 ze zm.) w brzmieniu nadanym ustawą z dnia 24 maja 2007 r. o zmianie ustawy o komornikach sądowych i egzekucji oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. Nr 112, poz. 769).

Moim zdaniem to uczciwe rozstrzygnięcie. Wysoce niesłuszna byłaby interpretacja zakładająca, że w przypadku, gdy komornik wyegzekwuje świadczenie w wynagrodzenia za pracę dłużnika, obciąża go jedynie 8% opłaty stosunkowej, a gdy dzień po doręczeniu zawiadomienia wszystko co do grosza zapłaci wierzycielowi - prawie 2 razy tyle bo 15%.

Dlaczego więc Sąd Rejonowy orzekł tak jak orzekł? Nie wiem, mam nadzieję jednak, że Sąd Okręgowy podzieli poglądy: mój, J. Świeczkowskiego i Sądu Najwyższego.

czwartek, 6 lutego 2014

Powrót do życia

Witam czytelników,
po półrocznej przerwie wracam do bloga.

Przypominam, że nadal działa (a na pewno będzie działać od jutra, bo akurat się zainfekowała i po przeczyszczeniu - poszła prośba do Google o ponowne sprawdzenie) strona Biura Prawnego SCRIPTUM - http://www.e-scriptum.pl .

Pierwszy wpis pojawi się z pewnością na dniach.

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

O sędziach słów kilka

Przeglądałem sobie właśnie listę spraw Trybunału Konstytucyjnego, kiedy rzuciła mi się w oczy sprawa P 45/12, czyli kolejne podejście do przekonania TK, że BTE jest uregulowaniem sprzecznym z Konstytucją RP. Abstrahuje tutaj od mojego osobistego zdania na ten temat (a jest ono takie, że samo BTE nie jest złem, tylko fakt, że dłużnik dowiaduje się o prowadzonym postępowaniu od komornika, czemu można by było łatwo zapobiec, doręczając dłużnikowi postanowienie o nadaniu klauzuli wykonalności i umożliwiając wszczęcie egzekucji dopiero po miesiącu od tego doręczenia, w wyniku czego dłużnik miałby czas, żeby szybko złożyć pozew z art. 840 k.p.c., a sąd jeszcze zdążyłby wydać postanowienie w przedmiocie zabezpieczenia) i zastanawiam się nad czymś innym - co kierowało Sędzią (w tym wypadku SSR Michałem Jankowskim) przy podejmowaniu decyzji, ażeby zamiast po prostu nadać tą cholerną klauzulę, napisać postanowienie w 2 minuty (pewnie nadawał ją już setki razy i ma w swoich elektronicznych "zbiorach" uzasadnienie takiego postanowienia, które wystarczyłoby ładne przekopiować), zakreślić sprawę i wziąć się za następną, postanowił napisać pytanie do Trybunału, które pewnie zabrało mu (i jeszcze zabierze, jeśli pojawi się on na rozprawie przez Trybunałem) kilkaset razy więcej czasu?

W ostatnich latach przybywa pytań prawnych zadanych przez sądy I instancji. Jeszcze 5-6 lat temu, z instytucji tej korzystał głównie SN, sądy administracyjne i czasem któryś z SA. Obecnie większość pytań pochodzi od sędziów z samego dołu "drabiny sądownictwa", czyli z rejonów. 

Podbudowała mnie lektura tego i kilku innych takich pytań. Często, z przyczyn oczywistych, stoją one wizualnie i merytorycznie na poziomie niższym, aniżeli te zadawane z "góry", ale mimo to, lektura mnie podbudowała. Podbudowało mnie to, że sędziowie orzekający w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej coraz częściej są świadomi tego, z czym to się wiąże i coraz częściej starają się sprawować wymiar sprawiedliwości, a nie tylko klepać orzeczenia. Ostatnio w uzasadnieniu postanowienia Sądu Okręgowego otrzymałem przepiękną polemikę z jedną z uchwał 7 sędziów SN, Sąd - co warto dodać wydział cywilny odwoławczy, a więc teoretycznie taki, który może orzekać po najmniejszej linii oporu, bo jego orzeczenia i tak będą niezaskarżalne - zamiast zgodzić się z tezami przedstawionymi przez SN i uzasadnić swoje postanowienie na 1,5-2 strony, orzekł w drugą stronę (żeby nie było - "w drugą stronę" znaczy "na moją niekorzyść"), przeprowadzając wywody na stron siedemnaście.

Jestem dumny z polskich Sędziów, a przynajmniej ze znacznej ich większości, która potrafi wykazać się krytycznym myśleniem, tak wobec prawodawcy, jak i Sądu Najwyższego. Jestem dumny z tego, że pomimo wielkich chęci i ambicji kilku z kolei ministrów sprawiedliwości (z Ministrem Jarosławem G. na czele), ażeby z sądów uczynić przedsiębiorstwa ds. sprawnego wydawania wyroków, nadal pamiętają oni o tym, że orzeczenia powinny być zgodne z prawem i wewnętrznym poczuciem sprawiedliwości Sądu, a nie wytycznymi z Alei Ujazdowskich.

środa, 14 sierpnia 2013

Właściwość wewnątrz miasta

Dzisiaj o pewnym ciekawym zjawisku, jakim jest kilka wydziałów cywilnych w jednym sądzie, w połączeniu z równie ciekawym zjawiskiem - kilkoma sądami w jednym mieście

Jak możecie zauważyć, pracuję we Wrocławiu i tam większość spraw w których biorę udział się toczy. W mieście tym - jakże pięknym - są trzy sądy rejonowe, a każdy z nich ma 2-3 wydziały cywilne. Konkretnie wygląda to tak:
  1. SR Wrocław-Fabryczna: I Wydz. Cyw., XI Wydz. Cyw., XIV Wydz. Cyw;
  2. SR Wrocław-Krzyki: I Wydz. Cyw., VI Wydz. Cyw;
  3. SR Wrocław-Śródmieście: I Wydz. Cyw, VIII Wydz. Cyw., IX Wydz. Cyw.
Jak więc łatwo wyliczyć, we Wrocławiu funkcjonuje 8 wydziałów cywilnych Sądów Rejonowych. Fajnie, i co z tego?

Problem w tym, że nikt nie wie, który wydział dla której sprawy jest właściwy. Pierwszy problem pojawia się już przy wyznaczeniu sądu właściwego. Zgodnie bowiem z § 3 pkt 43 lit. e, f, g rozporządzenia MS z 25.10.2012 r. w sprawie ustalenia siedzib i obszarów właściwości sądów apelacyjnych, sądów okręgowych i sądów rejonowych (tak samo zresztą, jak i w przypadku poprzedniego rozporządzenia z 2002 r.),
  • Sąd Rejonowy dla Wrocławia-Krzyków jest właściwy dla kilku gmin wokół Wrocławia i dla części miasta w granicach ustalonych tradycyjnie dla dzielnicy Krzyki;
  • Sąd Rejonowy dla Wrocławia-Fabrycznej jest właściwy dla części miasta w granicach ustalonych tradycyjnie dla dzielnic Fabryczna i Psie Pole;
  • Sąd Rejonowy dla Wrocławia-Śródmieścia jest właściwy dla części miasta w granicach ustalonych tradycyjnie dla dzielnic Stare Miasto i Śródmieście.
Jaki problem? Ano taki, że we Wrocławiu od 1991 roku nie istnieją dzielnice. Rozporządzenie więc odwołuje się do nieistniejącego podziału administracyjnego. I nie ma w tym problemu, jeśli mówimy o obszarze, który w 1991 r. znajdował się w granicach administracyjnych Wrocławia, wystarczy popatrzeć sobie na jakąś starą mapę (choć i tak ustalenie dla kogoś, kto miasta nie zna jest dość trudne). Ale do miasta przez dwadzieścia dwa lata dołączono kilka okolicznych wiosek, wybudowano nowe osiedla. Skąd wiadomo, do której należą (albo raczej: należałyby przed 1991 r.) dzielnicy? Ano nie wiadomo.

Gdy już jednak uporamy się z ustaleniem sądu właściwego, pojawia się problem z właściwością wydziału cywilnego. Ktoś powie: co to za problem, można przecież zaadresować "wydział cywilny" i biuro podawcze przekaże gdzie trzeba. Niby ok, ale... biuro podawcze też często nie wie, gdzie przekazać. Zarządzenia prezesów co do właściwości wydziałów są bowiem zupełnie idiotyczne. Weźmy przykład z I Wydziału Cywilnego SR Wrocław-Krzyki. Zarządzenie mówi: 
Z zakresu prawa cywilnego, w których nazwiska (nazwy) pozwanych, wnioskodawców, dłużników lub uczestników zaczynają się na litery A do Ł.
W procesie, sprawa jest jasna, patrzymy po nazwisku pozwanego. A co w nieprocesie? Patrzymy po wnioskodawcy, czy uczestniku? A jeśli uczestniku to którym? A klauzula wykonalności przeciwko małżonkowi dłużnika (załóżmy, że małżonkowie mają inne nazwiska)? Patrzymy na nazwisko wnioskodawcy, tego, przeciwko któremu jest tytuł (dłużnika), czy małżonka (uczestnika)? Nie wiem i - jak się okazuje - nie tylko ja.

Do wpisu zainspirował mnie złożony niedawno wniosek o zwolnienie z kosztów składany do Wrocławia-Śródmieścia. Wnioskodawca nazywał się na K, zaś uczestnikiem był R. Bank Polska S.A. Wniosek złożyłem do IX Wydziału Cywilnego, bo on "obsługuje" litery R do Ż. Przewodniczący Wydziału IX przekazał do wydziału VIII (litery od J do P, po nazwisku wnioskodawcy), a Przewodniczący Wydziału VIII z powrotem do IX. W końcu zainterweniowałem, wybrałem się do sekretariatu i na moje pytanie "to w końcu przy 'Co' decyduje nazwa wnioskodawcy czy uczestnika?" pani kierownik sekretariatu z rozbrajającą szczerością powiedziała: "a to bardzo dobre pytanie". Wniosek o zrobienie porządku w trybie k.p.a. poszedł do prezesów wszystkich trzech sądów.

środa, 24 lipca 2013

Obniżenie (miarkowanie) wynagrodzenia komornika

Uwaga dla prawników i innych znawców u.k.s.e.: Tak, wiem, że nazwanie tej instytucji "obniżeniem wynagrodzenia" to zbrodnia, nieścisłość, nieprawidłowa terminologia i cokolwiek tam jeszcze powiecie. Wiem też, że w doktrynie przyjęło się określenie "miarkowania", a jeśli już mówimy o "obniżeniu", to opłat, a nie wynagrodzenia. Myślę jednak, że spora część potrzebujących pomocy i wyszukujących informacji na ten temat nie będzie znać tego pojęcia i wpisze "obniżenie wynagrodzenia". Tym właśnie chcę wyjść na przeciw.


Ale ad meritum. Miarkowanie wynagrodzenia wprowadzono do ustawy o komornikach sądowych i egzekucji nowelizacją z 12 lutego 2010 r. Do ustawy dołączono wtedy ust. 7-10 art. 49 u.k.s.e.
7. Dłużnik może złożyć wniosek o obniżenie wysokości opłat, o których mowa w ust. 1 i 2. W przypadku, o którym mowa w ust. 4, wniosek może złożyć wierzyciel.
8. Wniosek, o którym mowa w ust. 7, wnosi się w terminie 7 dni od dnia uzyskania informacji o ściągnięciu opłaty albo od dnia doręczenia postanowienia, o którym mowa odpowiednio w ust. 3 albo ust. 4.
9. Do wniosku, o którym mowa w ust. 7, stosuje się odpowiednio przepisy art. 767–767[4] Kodeksu postępowania cywilnego.
10. Po rozpoznaniu wniosku, o którym mowa w ust. 7, sąd może, uwzględniając w szczególności nakład pracy komornika lub sytuację majątkową wnioskodawcy oraz wysokość jego dochodów, obniżyć wysokość opłat, o których mowa w ust. 1 i 2.

Co z tego wynika? Ano to, że jeśli egzekucja jest w jakiś sposób nietypowa (np. wyjątkowo łatwa, albo na wyjątkowo dużą kwotę) i w istocie wynagrodzenie komornika jest rażąco wygórowane w stosunku do nakładu pracy, dłużnik (lub wierzyciel, jeśli to on zostanie obciążony kosztami niecelowej egzekucji - to jest ten przypadek, o którym mowa w ust. 4) może domagać się przed sądem obniżenia wynagrodzenia. Dla obniżenia tego stosuje się wszystkie warunki formalne właściwe dla skargi na czynności komornika (tak więc odsyłam do mojego wpisu na temat tej skargi).

Czy to skuteczne? Z mojej praktyki wynika, że niezbyt, że sądy (moim zdaniem zupełnie słusznie) miarkują wynagrodzenie tylko w sytuacjach wyjątkowych. Ale nic nie szkodzi spróbować (wniosek kosztuje 100 zł, ale można na zasadach ogólnych wnosić o zwolnienie z kosztów). Jeśli ktoś jest zainteresowany - zapraszam, moje dane znajdują się po prawej stronie.

wtorek, 23 lipca 2013

Cesja wierzytelności do funduszu sekurytyzacyjnego

Ostatnio jeden z większych polskich banków robił gigantyczną cesję wierzytelności już egzekwowanych przez komornika do jednego z NS FIZów (Niestandaryzowanych Sekurytyzacyjnych Funduszy Inwestycyjnych Zamkniętych - nazwa jest okropna, ale to na marginesie).

Niestety, ten sam bank stwierdził, że nie oznacza to wcale, iż muszą wycofać wniosek egzekucyjny od komornika. No bo oni mają tytuł wykonawczy, to mogą sobie egzekwować. A że nowy wierzyciel (zupełnie słusznie) skieruje sprawę do sądu, uzyska nowy tytuł wykonawczy i będzie w innym postępowaniu egzekwować drugi raz to samo, to ich nie obchodzi. Bardzo nieuczciwa zagrywka.


Z takimi jednak trzeba też sobie radzić. Dlatego też kilku moim klientom napisałem pozew o pozbawienie wykonalności tytułu wykonawczego. Sąd zawyrokował zgodnie z żądaniem, a nowy wierzyciel... złożył pozew, w którym nie powołał żadnego dowodu na istnienie wierzytelności z wyjątkiem wyciągu z ksiąg rachunkowych, co skutkowało oddaleniem powództwa.


I tak oto, zupełnie przypadkiem, w majestacie prawa (nie pisałem sprzeciwu od nakazu z sprawie z powództwa NS FIZ - sąd samemu skierował na rozprawę i powództwo oddalił) dług zniknął. Cud? Nie, po prostu strona bankofunduszowa najwyraźniej zgubiła gdzieś rozum, tak partacząc umowę.


piątek, 3 maja 2013

Piszemy pozew do sądu

Jako że ostatnio zachęcałem Was do tego, ażeby składać pozwy do "nieelektronicznych" sądów, teraz postanowiłem napisać krótki poradnik pisania pozwu.

1. Od czego zacząć?
Najlepszą opcją jest chyba rozpoczęcie od ustalenia sądu miejscowo właściwego. Ogólna zasada jest taka, że pozywasz zawsze przed Sąd Rejonowy miejscowo właściwy dla pozwanego, gdy wartość przedmiotu sporu jest mniejsza lub równa 75.000 zł, oraz Sąd Okręgowy miejscowo właściwy dla pozwanego, gdy w.p.s. tą kwotę przekracza. W celu określenia sądu właściwego, zobacz na mapie jakie są większe miasta w okolicy miejsca zamieszkania pozwanego. Następnie wejdź na stronę internetową tego sądu i tam zobacz, czy gmina, w której mieszka pozwany znajduje się w obszarze właściwości. Odradzam korzystanie ze znajdujących się na internecie wyszukiwarek, bo większość z nich nie ma naniesionych zmian z 1 stycznia 2013 r.

Czasami zdarza się, że w większych miastach jest więcej niż jeden sąd rejonowy (w Warszawie natomiast są nawet dwa sądy okręgowe: Sąd Okręgowy w Warszawie i Sąd Okręgowy Warszawa-Praga). Wtedy musisz ustalić, który z nich jest właściwy dla dzielnicy, w której mieszka pozwany.

2. Uproszczone, czy nieuproszczone?
Część spraw musi być rozpoznawana w postępowaniu uproszczonym. Jest to taki specjalny tryb postępowania przy najłatwiejszych sprawach, który ma się charakteryzować większą koncentracją dowodową i szybkością. Czemu już na tym etapie Cię to interesuje? Ano dlatego, że gdy okaże się, że sprawa powinna być rozpoznawana w postępowaniu uproszczonym, musisz użyć specjalnego formularza. Co do zasady nie ma przeciwwskazań do używania tego formularza również przy postępowaniach innych niż uproszczone (wtedy jednak robisz to fakultatywnie, nie obligatoryjnie), więc dalszą część poradnika będę pisać pod formularz. Ale do rzeczy: kiedy używa się postępowania uproszczonego? Ma to miejsce wtedy, gdy nasze roszczenie:
  • wynika z umów (pod warunkiem, że wartość przedmiotu sporu nie przekracza 10 tys. zł ; w sprawach o roszczenia wynikające z rękojmi, gwarancji jakości lub niezgodności towaru konsumpcyjnego z umową sprzedaży konsumenckiej - jeżeli wartość przedmiotu umowy nie przekracza kwoty 10 tys. zł);
  • jest roszczeniem o zapłatę czynszu najmu lokali mieszkalnych i opłat obciążających najemcę oraz opłat z tytułu korzystania z lokalu mieszkalnego w spółdzielni mieszkaniowej bez względu na wartość przedmiotu sporu.
3. Opłata od pozwu
Złożenie pozwu nie jest za darmo. Musisz wnieść opłatę sądową. Jeśli wygrasz sprawę, sąd zasądzi tą opłatę na Twoją rzecz od pozwanego. 


a) postępowanie uproszczone - tu sprawa jest łatwa, bo podane są widełki. Opłata zależy od wartości przedmiotu sporu (o niej pod spodem):
wps do 2000 zł - opłata 30 zł
wps od 2001 zł do 5000 zł - opłata 100 zł
wps od 5001 zł do 7500 zł - opłata 250 zł
wps od 7501 zł - opłata 300 zł

b) postępowanie zwykłe - 5% wps, z zaokrągleniem do pełnych złotych w górę, jednak nie mniej niż 30 i nie więcej niż 100 000 zł

Opłatę możesz uiścić albo w znakach opłaty sądowej (kupisz je w sądzie, tylko do kwoty 1500 zł), w kasie sądu (z reguły czynnej w tak głupich godzinach jak od 11 do 13), lub przelewem na konto odchodów budżetowych sądu (znajdziesz go na stronie internetowej sądu).

3. A więc bierzemy formularz...
Można go odnaleźć na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości: wersja edytowalna, wersja PDF. Oczywiście polecam wersję do Worda, bo można tam spokojnie wszystko wpisać. I wypełniamy...


a) wartość przedmiotu sporu - to po prostu kwota pieniędzy, którą sąd ma od pozwanego zasądzić. Jeśli ma to być świadczenie powtarzające się, sumujemy jego wysokość za okres 6 miesięcy.

b) nazwa i adres sądu - to, co pisałem wyżej. Jeśli kierujesz sprawę do dużego sądu, ma on pewnie kilka wydziałów cywilnych. Możesz więc albo poszukać na stronie internetowej, który jest właściwy, albo po prostu wpisać "wydział cywilny", a sąd sobie właściwy znajdzie (co przedłuży postępowanie o kilka dni).

c) dane powoda: wpisujesz swoje imię, nazwisko i adres. Możesz też podać PESEL, bo już niedługo sąd będzie zobligowany do jego zdobycia, a to ułatwi życie. Jeśli chcesz, żeby sąd wysyłał Ci pisma na inny adres niż adres zamieszkania, wypełnij kolumnę 3.1.3.

d) dane pozwanego: tak, jak wyżej, przy czym naprawdę warto - o ile rzecz jasna go masz - ten PESEL (ew. NIP jeśli to osoba prawna) podać. Na formularzu jest miejsce na 6 pozwanych. Jeśli jest ich więcej, wypełnij i dołącz formularz Dane Stron (DS). Wtedy w polu 5 napisz NIE (w innych wypadkach TAK).

e) w polu 6. wskazujesz, czego chcesz, aby sąd zasądził. Jeżeli jest to kwota pieniężna, wpisujesz ją w 6.1. pole  "żądana kwota", obok oznaczając, jakiego rodzaju domagasz się odsetek. Poniżej rozbijasz żądanie pozwu na poszczególne kwoty w zależności od tego, od kiedy do kiedy która ma być odsetkowana. Jeśli całe żądanie miało jeden termin wymagalności, po prostu przepisz kwotę z pola wyżej i napisz termin odsetkowania.Kolumna na górze, gdzie jest do wyboru "solidarnie/w inny sposób" jest tylko wtedy, gdy pozywamy kilka osób. Gdy pozywamy tylko jedną, zostawiamy to pole.

f) jeżeli przedmiotem pozwu jest coś innego niż zapłata (wydanie rzeczy, przeprosiny itd.), wtedy konieczne jest wypełnienie kolumny 6.2 tam wybieramy, czy jest to roszczenie o nakazanie, o wydanie, czy inne. Pod spodem zaś dokładnie opisujemy, czego żądamy.

g) pole 7 to miejsce na wpisanie żądania zwrotu kosztów. Przede wszystkim będzie to zwrot opłaty od pozwu, ale mogą też występować inne wydatki (np. dojazdy do sądu). Można napisać po prostu: "według przepisów" (często prawnicy piszą "wg norm przepisanych" - różni się to od mojej wersji tylko tym, że mądrzej brzmi :).

h) inne wnioski pozwu: tu piszemy, jeśli chcemy, żeby sąd rozpoznał naszą sprawę w postępowaniu nakazowym (muszą być spełnione określone przesłanki), lub jeśli chcemy, żeby rozpoznał sprawę pomimo naszej nieobecności na rozprawie. Ja tutaj też zawsze piszę: "proszę o wydanie nakazu zapłaty w postępowaniu upominawczym", ale sąd - jeśli będą przesłanki - wyda taki nakaz i bez wniosku.

i) uzasadnienie - to najtrudniejsza część pozwu. Co prawnik to inny pomysł na konstrukcję tej jego części. Ja z reguły robię to w sposób zbliżony do uzasadnienia orzeczenia: część faktyczna (wraz z przywołanymi w nawiasie dowodami na poparcie poszczególnych tez), a następnie część prawna - rozważania na temat podstawy prawnej zasadności roszczenia (które to rozważania można pominąć, w myśl zasady iura novit curia, jednakowoż moim zdaniem wyjaśnienie podstawy prawnej dochodzonego roszczenia - jeśli nie jest ona oczywista  -  jest niezwykle pomocne). Często to, co jest konieczne do napisania w uzasadnieniu, nie mieści się w wyznaczonym miejscu. Rozwiązana mamy dwa: albo rozwlekać tą kolumnę tyle, ile potrzeba (ale to tylko w wersji RTF, PDFa się nie da :), albo na osobnej kartce, nadając jej tytuł: "ciąg dalszy uzasadnienia" i podpisując ją na dole własnoręcznie.

j) wnioski dowodowe - tu opisujemy wszystkie powoływane w sprawie dowody. Po lewej stronie określamy dowód. Jeśli jest to dokument, który załączamy do pozwu, wystarczy określić jego tytuł, jeśli są to np. zeznania świadka, konieczne jest podanie jego adresu itp. Po prawej stronie wpisujemy tezę dowodową, czyli to, którą z powołanych w uzasadnieniu okoliczności faktycznych chcemy tym dowodem wykazać. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, ażeby kilka dowodów miało taką samą tezę dowodową (np. 3 świadków potwierdzających, że wydaliśmy kupującemu przedmiot umowy), albo jeden dowód miał kilka tez (np. umowa pożyczki może zarówno być dowodem tego, jak wysokie jest zobowiązanie pozwanego, jak i tego, od kiedy stało się wymagalne). Jeśli mamy więcej niż 4 dowody w sprawie, musimy dołączyć formularz WD (wnioski dowodowe), gdzie mamy kolejnych 10 miejsc. Jeśli i 14 miejsc okaże się niewystarczające, wypełniamy drugi formularz WD itd...

k) załączniki - z wpisanych tam domyślnie, tylko załącznik pod nr 1 ma zastosowanie zawsze. Pozostałe dodajemy, albo wymieniając wszystkie dowody, albo - nie jestem pewny poprawności tej metody, stosuję ją od niedawna - wpisując "dokumenty wnioskowane jako dowody w sprawie"). Jeśli opłatę sądową uiściłeś przelewem, dołącz potwierdzenie jego wykonania.

l) data i podpis - to nie powinno budzić wątpliwości, ważne, żeby w rubryce 13 nie tylko się podpisać (odręcznie), ale też czytelnie wpisać imię i nazwisko (może być na komputerze). Dotyczy to zwłaszcza osób, których podpis sugeruje ukończenie medycyny ;)



poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Postanowienie ws. EPU

Być może pamiętacie, że jakiś czas temu składałem skargę na przewlekłość procesu w e-sądzie. Niestety, nie udało mi się przekonać Sądu Okręgowego do tego, że działał on przewlekle. Pod spodem sentencja postanowienia:

Tym oto wpisem kończę na czas najbliższy temat Elektronicznego Postępowania Upominawczego. Na dniach powinien pojawić się nowy wpis, a konkretnej poradnik poprawnego pozywania.

piątek, 29 marca 2013

(B)e-sąd

Jeśli jesteś po lekturze moich starszych postów, pamiętasz zapewne doskonale, że nie jestem zwolennikiem rozwiązania, którym jest EPU. Albo może inaczej, będąc zwolennikiem samej istoty rozwiązania, nie podoba mi się sposób, w jaki funkcjonuje VI Wydział Cywilny SR Lublin-Zachód w Lublinie.

O ile więc absolutnie mnie nie dziwi, że z "usług" e-sądu korzystają powodowie masowi - złożenie kilkuset pozwów papierowych jednocześnie jest dość problematyczne, zwłaszcza, że mało jest sądów, które będą je w stanie przerobić, więc trzeba by było rozdzielać na kilka - o tyle nijak nie rozumiem pojawiających się na różnych forach pytań, w jaki sposób złożyć ten pozew. Nie rozumiem, dlaczego ludzie zamiast normalnie napisać po czym wydrukować pozew i wysłać/zanieść go do dowolnego sądu powszechnego, bawią się w e-sąd, tracąc na tym ładne kilka miesięcy. Poniżej przedstawię kilka powodów, dla których nie warto korzystać z e-sądu (mówiąc oczywiście o "prywatnym" roszczeniu, przy zachowaniu warunku samodzielnego działania powoda).

1. Koszty procesu
Wszędzie wszyscy piszą, że e-sąd jest tańszy od "zwykłego" sądu. Trochę w tym prawdy, jednakowoż w większości przypadków drobnych roszczeń, które osoby fizyczne chcą dochodzić poprzez e-sąd, koszt jest identyczny jak w przypadku postępowania uproszczonego w "zwykłym" sądzie.
W EPU opłatę pobiera się w wysokości 1,25% wartości przedmiotu sporu, jednakże nie mniej niż 30 zł.
W postępowaniu uproszczonym pobiera się opłatę stałą w wysokości:
1-2000 zł -> 30 zł
2001-5000 zł -> 100 zł
5001-7500 zł -> 250 zł
7501-10000 zł -> 300 zł


Porównajmy więc wysokości wpisów dla kliku przykładowych w.p.s.:

500 zł - 30 zł (EPU), 30 zł (uproszczone)
2000 zł - 30 zł (EPU), 30 zł (uproszczone)
4000 zł - 50 zł (EPU), 100 zł (uproszczone)
7000 zł - 88 zł (EPU), 300 zł (uproszczone)


Przy większych kwotach rzeczywiście EPU jest tańsze, warto jednak pamiętać o jednej rzeczy - przy uprawomocnieniu się nakazu zapłaty, "zwykły" sąd zwróci nam 3/4 opłaty (przy czym musi zostać przynajmniej 30 zł). E-sąd tego nie zrobi.

2. Szybkość
Z mojego doświadczenia wynika, że nakaz zapłaty w EPU uzyskuje się w okresie pomiędzy 2 tygodnie do 6 miesięcy. Warto jednak zauważyć, że wartości skrajne to rzadkość, toteż najczęściej spodziewać się można nakazu zapłaty w ciągu 2-3 miesięcy.

Jeżeli chodzi o "zwykłe" postępowanie upominawcze, to pewna część sądów wydaje nakazy w dniu wpływu pozwu. Inne robią to w ciągu tygodnia - dwóch. Są też rzecz jasna sądy, gdzie konieczne jest poczekanie 2-3 miesiące na nakaz zapłaty, ale to i tak nie wolniej niż e-sąd.

Dodatkowo, trzeba wskazać, że jeśli złożymy pozew do sądu właściwego, po złożeniu przez pozwanego sprzeciwu od nakazu zapłaty, referent od razu przystępuje do czynności wyznaczenia rozprawy. W e-sądzie wiązać to się musi z przekazaniem sprawy do sądu miejscowo właściwego - lekką ręką następne 3 miesiące.

3. Elastyczność
Wszystkie te argumenty mają mniejsze znaczenie w sytuacji, gdy nasz dłużnik mieszka w okręgu jednego z tych SRów, gdzie postępowanie wlecze się niemiłosiernie (przoduje w tym zwłaszcza nasze miasto stołeczne). Wtedy jednak opcją na uzyskanie szybkiego nakazu zapłaty jest złożenie pozwu do... dowolnego  polskiego sądu (niewłaściwego). Okazuje się bowiem, że... sąd ten nie przekaże sprawy do Warszawy, tylko sam wyda (prawdopodobnie szybszy niż e-sąd) nakaz zapłaty. Zgodnie bowiem z art. 202 k.p.c., sąd nie bada z urzędu swojej właściwości miejscowej. Robi to dopiero na wniosek pozwanego. Jeżeli więc pozwany nie zaskarży wydanego nakazu zapłaty, to tym bardziej nie zgłosi zarzutu niewłaściwości miejscowej. Jeżeli zaś wniesie ten sprzeciw i zarzuci tam niewłaściwość sądu... Stanie się dokładnie to samo, co w przypadku wniesienia sprzeciwu w EPU - sąd przekaże sprawę sądowi właściwości ogólnej. Tylko, że to wszystko stanie się kilka miesięcy wcześniej.


Na zakończenie tylko wspomnę, że nie mam żadnego interesu w zniechęcaniu ludzi do EPU, wręcz przeciwnie. Sam z niego nie korzystam a każdy pozew, który pójdzie do e-sądu to potencjalny jeden pozew mniej do sądu, który rozpatruje moją sprawę. Pokazuję tylko Wam, że e-sąd to nie jest jedyna (ani nawet: najlepsza) droga do dochodzenia roszczeń na drodze sądowej.

EDIT: Pisałem kiedyś o tym, że złożyłem skargę na przewlekłość e-sądu, obiecałem, że napiszę co dalej. SO w Lublinie oddalił ją, wskazując, że opóźnienie nie miało rażącego charakteru. Cóż, będę próbować dalej.